Zabrałam patchworka na wietrzenie - wiadomo, że wyciąganie nitek i kłaków do przyjemnych nie należy. Proponuję więc trzepanie patchorka z latarni, najlepiej podczas wietrzności i cudzymi rękoma (któż by śmiał trzepać niewinnego patchworka w pojedynkę).
Bo zużywam resztki!